Muzyka Francisa Tuana jest jak pierogi z farszem do sajgonek – niby znasz poszczególne składniki, ale kiedy zjesz je razem, smakują zupełnie inaczej. Współczesna alternatywa, indie pop, a nawet typowo polski rock współgrają tu z orientalnym instrumentarium i brudnymi, gitarowymi brzmieniami. Pozornie odległe od siebie style łączy ze sobą tekst, poruszający zazwyczaj aktualną tematykę. Francis opisuje świat z perspektywy wrażliwego mężczyzny i nawiązuje do problemów dotykających dzisiejszych młodych dorosłych. Często posługuje się przy tym autoironią. Sam określa siebie jako „Samiec omega” i taki jest też tytuł jego najnowszej płyty. Płyty, dodajmy, która zebrała szereg entuzjastycznych recenzji, ale na żywo jest i tak lepiej. Wiemy, widzieliśmy nie raz, co i wam szczerze polecamy.